Co się liczy przed Bogiem?

Co się liczy przed Bogiem?
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 15 listopada 2025 (Łk 18,1-8)

Tekst Ewangelii

15 listopada 2025 Sobota XXXII tydzień zwykły

Łk 18,1-8

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Przez pewien czas nie chciał. Lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”. I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Co się liczy przed Bogiem?

Słyszymy dziś przypowieść Jezusa o natrętnej wdowie. Kobieta, która tak długo nachodziła sędziego, aż w końcu zajął się jej sprawą, chociaż nie miał na to najmniejszej ochoty. Sprawdziłem archiwum moich rozważań z 2014 roku i okazało się, że jedenaście lat temu pisałem o kumoterstwie i nepotyzmie — że w wielu jeszcze instytucjach czy sytuacjach bez znajomości nic się nie ruszy, nie da rady nic zrobić. Czasami człowiek zderza się z takim „betonem”: ustawianie przetargów, urzędy, chociażby nawet taka rezerwacja kolejki do lekarza. Jedenaście lat później może trochę się w tej naszej Polsce poprawiło. Na pewno jest sto razy lepiej niż za PRL-u, gdzie bez znajomości nic się nie dało zrobić. Idzie to ku lepszemu. Teraz zobaczmy, przekładając to na modlitwę. Jak u Pana Boga można coś „załatwić”? To ludzkie myślenie też może nam gdzieś przychodzić — że właśnie coś załatwić, a Pan Bóg jakoś się do nas uśmiechnie. Nie. W relacji z Panem Bogiem załatwianie, kolesiostwo, kombinatorstwo nie wchodzi w grę. Najważniejsza u Pana Boga to szczerość, otwartość serca. Przychodzę taki, jaki jestem. I druga rzecz, która uderzyła mnie w tym tekście: „ci, którzy dniem i nocą wołają do Niego — czy będzie zwlekał w ich sprawie?”. Zobaczcie: dniem i nocą wołają. A jak wygląda często nasza modlitwa? Krótka, zdawkowa, pobieżna, gdzieś przy okazji. Może pacierz rano i wieczorem, ale często zapomniany, pominięty. A tu: dniem i nocą wołają. Czyli modlitwa stała, nieustanna. Czyli mamy dwa wnioski z dzisiejszej Ewangelii. Pierwszy: nie jakieś kolesiostwo, kombinatorstwo, znajomości, ale szczerość — „prosto z mostu, taki, jaki jestem, Panie Boże”. Otwartość na modlitwie. I druga: wytrwałość na modlitwie. Dniem i nocą ci, którzy wołają do Pana. Czyli modlić się i ufać — nie tylko tak „po łebkach”, od czasu do czasu. A Pan Bóg wtedy z pewnością nas wysłucha i stanie w naszej obronie.

Oglądaj

Brak wideo dla tego rozważania.

Co dalej?