Kamień zgorszenia – ciężar, który ciągnie w dół i pociąga innych za sobą.

Kamień zgorszenia – ciężar, który ciągnie w dół i pociąga innych za sobą.
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 10 listopada 2025 (Łk 17,1-6)

Tekst Ewangelii

10 listopada 2025 Poniedziałek XXXII tydzień zwykły

Łk 17,1-6

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: "Żałuję tego", przebacz mu”. Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”. Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna”.

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Kamień zgorszenia – ciężar, który ciągnie w dół i pociąga innych za sobą.

„Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż miałby być powodem grzechu jednego z tych małych.” W tak ostrych słowach Pan Jezus mówi o zgorszeniach. Kamień młyński to kamień żarnowy, którego waga sięgała kilkuset kilogramów, czasem nawet tony. Obracany był siłą mięśni osła. Ktokolwiek miałby go przyczepiony do szyi i wrzucono by go w morze, natychmiast by zatonął w głębinach. Czy Pan Jezus wzywał do kary śmierci, by tak surowo ukarać wszystkich gorszycieli? Takie można odnieść wrażenie, gdy po raz pierwszy czyta się ten tekst. Jednak Kościół nigdy nie interpretował tych słów w ten sposób. Mają one mówić o wadze grzechu. Jest to typowa, obrazowa semicka przesada. Pan Jezus żył w konkretnej kulturze, używał więc obrazów zrozumiałych dla ówczesnych ludzi, często bardzo mocnych, które miały wstrząsnąć słuchaczami. Nie chodzi więc o to, żeby ktoś kogoś wrzucał do morza, lecz o pokazanie, jak wielki i niebezpieczny jest grzech zgorszenia. To ostrzeżenie moralne, które ma ukazać, że lepiej byłoby człowiekowi nie żyć, niż doprowadzić kogoś do grzechu. A czym właściwie jest zgorszenie? Katechizm Kościoła Katolickiego podaje, że jest to postawa lub zachowanie, które prowadzi innych ludzi do grzechu albo osłabia ich relację z Bogiem. Szczególnie poważne jest wtedy, gdy dopuszcza się go ktoś mający autorytet — rodzic, nauczyciel czy duszpasterz. Nie jest to więc zachęta do kary fizycznej, ale podkreślenie niezwykłej powagi sytuacji. Zgorszeń niestety jest mnóstwo, sam Pan Jezus mówi: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia.” Wiecie, że nagrywam też na TikToku. Prawie pod każdym filmem pojawia się komentarz: „Dąbrowa Górnicza”. Dziś Dąbrowa Górnicza stała się niemal synonimem zgorszenia. Minął już ponad rok od tamtych gorszących wydarzeń, a one wciąż rezonują w społeczeństwie. I rzeczywiście, dużo jest sytuacji, w których poprzez ludzi Kościoła przyszło zgorszenie. Czytając komentarze do tego fragmentu, natrafiłem na bardzo piękne porównanie. Święty Augustyn z Hippony, jeden z Ojców i Doktorów Kościoła, pisał tak: „Lepiej dla niego, gdyby pożądanie rzeczy tego świata, do którego jest przywiązany jak do kamienia, zatonęło z nim w głębinach, niż by dopuścił, żeby przez niego któryś z tych małych upadł.” To naprawdę genialna myśl. Człowiek, który jest przywiązany do rzeczy tego świata, a one ciągną go za sobą niczym kamień w dół. Bo wszystkie zgorszenia — także te, które przychodzą przez ludzi Kościoła: wypadki pod wpływem alkoholu, nadużycia względem nieletnich, czyny haniebne, afery moralne czy finansowe — mają swój korzeń właśnie w przywiązaniu do świata. To nie jest tak, że ktoś nagle się obudził i od razu stał się gorszycielem. Nie. To w nim narastało latami, ciągnęło go w dół, aż w końcu – mówiąc kolokwialnie – „szambo wywaliło”. My widzimy tylko końcowy efekt, który staje się głośną aferą. I właśnie o tym mówi Augustyn: lepiej, żeby to wszystko — to przywiązanie, te grzeszne mechanizmy — wciągnęło człowieka w dół jak kamień, byleby tylko nie zgorszył innych. To mocny obraz. Spójrzmy teraz na swoje życie. Czy nie ma w nim rzeczy, które ciągną nas w dół jak kamień? Pewnie są — może nie takiego kalibru jak te wielkie zgorszenia, ale przecież i w nas kryją się rzeczy, które oddalają od Boga: chciwość, nieuporządkowane pragnienia, niewybaczenie, skrywana zazdrość. Mnóstwo rzeczy, które nas ściągają w dół. Dlatego powinniśmy się od nich odcinać — odcinać ten sznur łączący nas z kamieniem, który ciągnie na dno. Bo jeśli tego nie zrobimy, ten kamień może nas wciągnąć w głębiny, a przy okazji pociągając innych za sobą, właśnie przez zgorszenie. Widzimy więc, jak ważna jest praca nad sobą i czujność serca. By dostrzegać to, co nas osłabia i odcinać się od tego — zanim stanie się zgorszeniem dla innych.

Oglądaj

Brak wideo dla tego rozważania.

Co dalej?