Między trzecią a świtem — czas próby i łaski

Między trzecią a świtem — czas próby i łaski
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 21 października 2025 (Łk 12, 35-38)

Tekst Ewangelii

21 października 2025 Wtorek XXIX tydzień zwykły

Łk 12, 35-38

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi oczekujących powrotu swego pana z uczty weselnej, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie".

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Między trzecią a świtem — czas próby i łaski

„Bądźcie podobni do ludzi oczekujących powrotu swego pana z uczty weselnej, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie” — mówi do nas Jezus. W dzisiejszej Ewangelii chciałbym poruszyć szczególnie dwa wątki: pierwszy – godzina powrotu, drugi – sposób powrotu. Dalej czytamy: „Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie”. Chwilę objaśnię, jak liczono czas w starożytnym Izraelu. W ciągu dnia czas liczono godzinami od świtu, czyli mniej więcej od szóstej rano. Biblijna trzecia godzina to nasza dziewiąta, szósta godzina to południe, a dziewiąta godzina to nasza piętnasta (stąd w opisie męki mamy, że Jezus umarł o godzinie dziewiątej, a koronkę odmawiamy o piętnastej). Natomiast czas w nocy liczono strażami nocnymi. Początkowo w Izraelu istniały trzy straże nocne, później przejęto rzymski podział na cztery. Pierwsza straż trwała od zachodu słońca do godziny 21:00, druga od 21:00 do północy, trzecia od północy do 3:00, a czwarta od 3:00 do świtu. Zatem Jezus podaje, że pan domu mógł wrócić między 21:00 a 3:00 nad ranem. Rzadko mamy okazję czuwać w nocy – większość z nas smacznie wtedy śpi. Podzielę się swoim doświadczeniem czuwania. Ponad dwadzieścia lat temu odbywałem służbę zasadniczą. Jako żołnierz często pełniłem służby wartownicze. Drużyna wartownicza dzieliła się na trzy zmiany: odpoczywającą (można było się zdrzemnąć), czuwającą (czekającą przy stolikach) i wartowników (którzy z bronią pilnowali obiektu). I tak przez 24 godziny, co dwie godziny zmiana. Osobiście dla mnie najtrudniejsza była warta tuż przed świtem, między trzecią a piątą rano. Był to moment znużenia, przesilenia, budzącego się dnia – a trzeba było być czujnym. W końcu każdy z nas miał karabin z pełnym magazynkiem ostrej amunicji. To przykład osobisty, a teraz bardziej uniwersalny. Badania naukowe i statystyki policyjne pokazują, że najwięcej poważnych wypadków drogowych ma miejsce właśnie nad ranem, tuż przed świtem – między 3:00 a 6:00. Wtedy następuje naturalny spadek czujności, tzw. „dołek biologiczny”. Człowiek znajduje się w najgłębszej fazie senności: spada temperatura ciała, zwalnia rytm serca i oddech, obniża się poziom melatoniny, mózg reaguje wolniej, a oczy gorzej rejestrują ruch. Kierowca może mieć oczy otwarte, ale mózg „zasypia na sekundę” – i to wystarczy, by spowodować wypadek. Dzielę się tym doświadczeniem, ponieważ w twoim życiu także może przyjść moment przesilenia, znużenia – moment najtrudniejszy, w którym właśnie wtedy potrzeba czujności. Bo w takich chwilach najłatwiej o błąd. Drugi wątek. Pan domu wraca z wesela. W Izraelu wesela trwały do późnych godzin nocnych, a często przeciągały się nawet na kilka dni. Słudzy nie byli więc w stanie określić, kiedy pan wróci – wszystko zależało od tego, jak dobrze bawią się goście. Ważny jest też sam fakt powrotu właśnie z wesela. Gdyby wracał z długiej podróży albo z pogrzebu, zapewne chciałby wejść do domu, odpocząć, pobyć sam. Ale pan wraca z wesela – jest rozradowany, pełen życia, chce towarzystwa. Może widzieliśmy kogoś wracającego z imprezy: wchodzi i chce dalej rozmawiać, śmiać się, być z ludźmi. Taki jest obraz pana z przypowieści – nie zmęczonego, ale radosnego, który zaprasza do wspólnoty. Kończąc – mamy czuwać, nawet – a może szczególnie – w godzinie „dołka biologicznego”, wtedy, gdy nam najtrudniej w życiu. Dodatkowo pamiętajmy, na kogo czekamy – na Pana wracającego z wesela. Na Jezusa, który przynosi radość. Radość pocieszenia w chwilach trudnych i radość zbawienia, gdy przyjdzie w czasie ostatecznym.

Oglądaj

Brak wideo dla tego rozważania.

Co dalej?