Zawsze, gdy czytam z ambony ten fragment Ewangelii, uśmiecham się do siebie. Ludzie patrzący na mnie widzą po prostu łysego faceta. Kto mnie zna, ten wie, że od kilku lat mocno wyłysiałem i teraz najprościej – golę się maszynką praktycznie do zera. Ostatnio zapuściłem brodę, więc przynajmniej coś zostało, ale generalnie – jestem po prostu łysy.
Ilekroć słyszę słowa Jezusa o tym, że „wszystkie włosy na waszej głowie są policzone”, nie mogę się nie uśmiechnąć. Pewnie niejeden, widząc, jak czytam ten tekst, pomyśli sobie: „U niego Pan Bóg nie ma dużo liczenia, nie napracuje się”.
Przeciętny człowiek ma od 100 do 150 tysięcy włosów, więc Bóg ma co liczyć – zwłaszcza u pań z pięknymi fryzurami.
Ewangelista przekazuje słowa Jezusa, który chce pokazać, jak bardzo Pan Bóg troszczy się o konkretnego człowieka. Wcześniej używa porównania do wróbli, mówiąc, że żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych: „Nie bójcie się, jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.
Może to porównanie dziś mniej do nas przemawia, bo w miastach rzadko kiedy spotyka się wróble – ich populacja w ostatnich latach zmalała. Mało kto z nas porównuje się dziś do wróbla czy nawet do stada wróbli, ale w tamtych czasach porównanie było bardzo trafne. Wiemy, o co chodzi: każdy z nas jest ważny w oczach Bożych.
Takie jest przesłanie. Proste? Proste.
Jednak pójdźmy dalej, spróbujmy uzmysłowić sobie, co to znaczy być ważnym w oczach Bożych. Nie chodzi o to, że ktoś ma jakieś szczególne ambicje, chce być kimś, pozostawić po sobie coś wielkiego czy mieć władzę nad innymi – są ludzie z takimi aspiracjami.
Tu chodzi o coś innego – o to zwykłe, ludzkie, najczęstsze i najgłębsze pragnienie: być ważnym dla kogoś. Bo póki człowiek ma świadomość, że ma dla kogo żyć, że jest dla kogoś ważny, potrafi zrobić naprawdę wiele.
Rodzice dla swoich dzieci, mąż dla żony, dzieci dla rodziców. Dopóki człowiek wie, że nie jest sam na tym świecie – ma siłę i widzi sens starań.
Ale przychodzą momenty, w których to trzeba zweryfikować, kiedy człowiek musi się zastanowić nad sobą. Rodzicom ginie jedyny syn w wypadku, umierają dzieci – rodzice zostają sami. Żonie umiera mąż – zostaje wdową. Mężczyźnie umierają rodzice – zostaje sam, nie ma swoich dzieci.
I wtedy pojawia się pytanie: dla kogo jestem ważny?
Każdy z tych ludzi musi sobie zadać pytanie: czy jestem ważny dla kogoś? Bo kiedy człowiek zaczyna uważać, że jego życie nie ma żadnej wartości, że czy żyje, czy nie – nie ma większego znaczenia – wtedy pojawiają się trudniejsze pytania: To po co żyć? Komu takie życie jest potrzebne?
I tu już nie chodzi tylko o życie, ale o samo zaangażowanie w życie.
Na przykład ksiądz też czasami ma takie przemyślenia. Czy ta moja praca, ta posługa, jest dla kogoś ważna? Czy gdybym odszedł z kapłaństwa, coś by się stało wielkiego?
Niedawno w naszej diecezji dwóch księży wikariuszy odeszło. W parafii, gdzie nie przyszedł nowy wikariusz, podzielono pracę między siebie. Parafia funkcjonuje nadal.
Czy to znaczy, że ten ksiądz, który odszedł, był nieważny? Nie. Był ważny – tylko potrzeba głębszego spojrzenia na życie i odkrycia jego sensu.
Nawet gdyby zmarli twoi najbliżsi, gdyby odeszli, porzucili cię, wykorzystali, oszukali – nawet wtedy, gdy ludzie, patrząc z boku, mówią: „po co on jeszcze żyje, dla kogo?” – pamiętaj:
Jesteś ważniejszy niż wiele wróbli.
Wszystkie włosy na twojej głowie są policzone.
Może ten tekst na początku cię rozbawi, ale w trudniejszych momentach może ci się przypomnieć. I wtedy usłyszysz na nowo te słowa Jezusa: Jesteś ważny. W oczach Bożych jesteś ważny.
Jeśli Bóg powołał cię na ten świat, to znaczy, że dał ci tu coś do wykonania, ma na ciebie plan. Staraj się przeżyć to życie najlepiej, jak potrafisz. To jest dar przygotowany przez Boga dla ciebie – tylko dla ciebie. I tylko ty możesz je przeżyć w sposób najlepszy.