Nie zatrzymuj kluczy poznania.

Nie zatrzymuj kluczy poznania.

Ewangelia na dzień – 16 października 2025 (Łk 11, 47-54)

Tekst Ewangelii

16 października 2025 Czwartek XXVIII tydzień zwykły

Łk 11, 47-54

Jezus powiedział do faryzeuszów i do uczonych w Prawie: "Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców; gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli". Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby Go podchwycić na jakimś słowie.

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Nie zatrzymuj kluczy poznania.

Dziś media podały informację o 46-letnim kierowcy, moim rówieśniku, który zatrzymał się na chwilę na parkingu, robił tzw. pauzę. Jeździł samochodem ciężarowym. Postanowił wejść na chwilę do lasu, zobaczyć, czy są grzyby. W tym czasie z pobliskiej strzelnicy wybiegła sfora psów. Teren nie był zabezpieczony. Niestety, pogryzły go tak mocno, że choć zdążył zadzwonić po policję i pogotowie, po kilku dniach zmarł w szpitalu. Właściciel posesji nie zabezpieczył jej, psy biegały same po lesie. I tragicznie zmarł człowiek, mój rówieśnik. Zauważyłem, że wracając do pisania rozważań, różnią się one od tych sprzed kilku lat. Są bardziej osobiste. Może to ten moment życia, kiedy człowiek coraz częściej myśli, że chce coś po sobie zostawić. Bardziej przypominają pamiętnik. Ale może właśnie dzięki temu do kogoś trafią głębiej. Dziś Pan Jezus mówi: „Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania. Samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli.” To słowo zawsze mnie dotyka w sposób szczególny. Bo zastanawiam się, czy ja sam nie jestem czasem tym uczonym w Prawie, który nie poprowadzi ludzi dalej. Czy nie trzymam w ręku kluczy, ale nie potrafię przekazać wiary dalej? Staram się – przygotowując kazania, prowadząc krąg biblijny, pisząc rozważania, ewangelizując. Wcześniej na TikToku, teraz tu – na stronie. Dawniej na Asku. Szukam dróg dotarcia do ludzi. Ale wciąż mam w sobie niepokój, że to za mało. Dziś chciałbym powiedzieć o tym, że możemy mieć klucze poznania, a mimo to nie poprowadzić człowieka dalej. Bo dochodzimy do granic własnych możliwości. Zdarza się, że chłopak czuje w sercu powołanie do kapłaństwa, dziewczyna do życia zakonnego. Nawet wychowani w katolickiej rodzinie, mówią o tym bliskim – a ci reagują sprzeciwem. Bo mają inne plany: chcą mieć wnuki, przekazać firmę, ziemię. Nie pojmują tego, co dzieje się w sercu dziecka. Torpedują powołanie. Czasem młody człowiek zaczyna się głębiej modlić, szuka Boga, wraca do sakramentów. Widzimy to w kościele – zostaje najgorliwszym ministrantem. I źle, jeśli ksiądz nie dostrzeże ziarenka powołania, nie zauważy, że w sercu tego człowieka rodzi się coś głębszego. To można porównać do szkoły. Niedawno był Dzień Nauczyciela, więc znów wrócę do tych obrazów. Wielu uczniów ma talenty i uzdolnienia. Jeśli nauczyciel z pasją – na przykład pani od muzyki – to zauważy, potrafi poprowadzić ucznia dalej. Zachęci do nauki gry na instrumencie, do rozwijania słuchu. A jeśli nie ma wizji, spłaszczy go, sprowadzi do średniej, by nie mieć kłopotu. Tak samo z nauczycielami fizyki, matematyki czy języków – jeśli trafią się tacy z powołaniem, poprowadzą dalej, wskażą kursy, korepetycje, rozwiną talent. Jeśli nie – zabiją wrażliwość i marzenie ucznia. Tak samo bywa z powołaniem. Kiedy szedłem do seminarium, rozczytywałem się w pismach św. Alojzego Orione. To był człowiek, który szukał powołań mogących przepaść. Mówił: „Niech biskupi zbierają żniwo do swoich seminariów, ja szukam kłosów poza polem.” Szukał tych, których ziarno padło gdzieś na uboczu – chłopców z pragnieniem kapłaństwa, ale bez możliwości jego realizacji. I dziś chcę wam opowiedzieć o człowieku, który dla mnie był święty – śp. ks. Tadeusz Kwitowski, były ojciec duchowny seminarium w Gnieźnie. Moje roczniki miały to szczęście, że był naszym spowiednikiem i ojcem duchownym. Zginął tragicznie kilka lat temu, realizując swoją pasję – latał motolotnią. Był to wypadek, o którym pisały media. Jestem przekonany – i wielu moich kolegów pewnie to potwierdzi – że był to człowiek głębokiej wiary, nieraz niezrozumiany przez innych. Zakochany w ojcach pustyni, w duchowości głębokiej i wymagającej. Prostolinijny, uśmiechnięty, choć sam przyznawał, że ten uśmiech często był maską dla lęku. Ale przy bliższym poznaniu widać było jego autentyczną świętość. Dlaczego o nim wspominam? Bo właśnie on potrafił patrzeć dalej. W czwartym roku seminarium klerycy otrzymują tzw. akolitat – pozwolenie na udzielanie Komunii Świętej, zanim jeszcze zostaną księżmi. W moim przypadku rektor nie wyraził zgody. Ojciec duchowny, nie chcąc wchodzić w konflikt, również milczał. Ale ks. Kwitowski – jako spowiednik – dał mi zgodę wewnętrzną. Dostrzegł w moim sercu pragnienie, którego inni nie chcieli zobaczyć. Po dwóch miesiącach rektor zmienił decyzję i pozwolił na przyjęcie posługi. Ale w tamtym trudnym momencie to właśnie on – mój ojciec duchowny – był tym, który widział dalej, po Bożemu. I o to właśnie chodzi w dzisiejszej Ewangelii. Nie zatrzymuj kluczy poznania dla siebie. Nie gaś w innych tego, co Bóg w nich rozpala. Jako rodzice, nauczyciele, księża, katecheci – mamy nie zatrzymywać młodych, którzy chcą iść głębiej. Pomóżmy im, prowadźmy, zachęcajmy, polecajmy rekolekcje, wspólnoty, lektury. Bóg poprowadzi ich dalej. Ale te słowa odnoszą się też do nas samych. Czasem sami przed sobą zatrzymujemy klucze poznania. W sercu rodzi się pragnienie modlitwy, bliskości z Bogiem, coś nowego – a my to spłycamy, tłumimy, odpychamy. Bo się boimy. A może właśnie wtedy Bóg chce cię poprowadzić dalej? Nie zatrzymuj kluczy. Jeśli czujesz, że coś się dzieje w twoim sercu – nie uciekaj od tego. Rozmawiaj z Bogiem. Pytaj Go. On wskaże ci drogę.

Oglądaj

Brak wideo dla tego rozważania.

Co dalej?