Wiele razy zastanawiałem się nad tym tekstem i zawsze mnie niepokoił. A dziś – olśniło mnie. Jezus mówi: „Każdy, kto prosi, otrzymuje”. Wielu powątpiewa, słysząc te słowa. „To co, mogę prosić o Ferrari albo jacht?” – pytają. „Tyle razy modliłem się do Boga, a On mnie nie wysłuchał” – słyszę nieraz od ludzi. To właśnie mnie zastanawiało. Przecież Jezus wyraźnie mówi, że wystarczy prosić, by otrzymać. A jednak wiemy, że to nie działa w ten sposób. Byłoby to wręcz absurdalne, gdyby Bóg spełniał wszystkie ludzkie zachcianki.
Kiedy jednak spokojnie rozważałem ten fragment, znalazłem w nim kluczowe słowa. Jezus mówi: „Wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom”. I właśnie ten zwrot – dobre dary – rozwiał moje wątpliwości. Wcześniej Jezus podał przecież trzy konkretne przykłady: chleb, rybę i jajko. W każdym z nich ojciec daje synowi coś, co naprawdę jest dobre i potrzebne. Tak samo czyni Bóg – daje nam to, co jest dla nas dobrem.
Niezależnie od tego, jak bardzo błagalibyśmy o coś, co jest złe lub szkodliwe, Bóg nie może tego dać. Człowiek często sam sprowadza na siebie kłopoty, a potem jeszcze prosi Boga, by pomógł mu brnąć dalej w błędnych wyborach. Gdy nie otrzymuje tego, czego chciał, narzeka: „Bóg mnie nie wysłuchał”.
A może po prostu to, o co prosisz, nie jest dla ciebie dobre? Bóg zna nasze serca, przywiązania i słabości. Może nawet coś, co obiektywnie wydaje się dobre, w twoim przypadku mogłoby ci zaszkodzić albo sprowadzić cię na manowce. Nie upieraj się więc przy swoich planach. Może Bóg przygotowuje dla ciebie coś większego.
Kiedy więc znów pomyślisz z rozczarowaniem: „Bóg mnie nie wysłuchał” – zapytaj siebie, czy to, o co prosisz, naprawdę jest dla ciebie dobrem. Bo Bóg nie daje byle czego. On chce obdarzyć cię dobrymi darami.