Dom, w którym mieszkasz, i ten, do którego zmierzasz.

Dom, w którym mieszkasz, i ten, do którego zmierzasz.
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI

Ewangelia na dzień – 1 października 2025 (Łk 9, 57-62)

Tekst Ewangelii

1 października 2025 Środa XXVI tydzień zwykły

Łk 9, 57-62

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: "Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz". Jezus mu odpowiedział: "Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć". Do innego rzekł: "Pójdź za Mną". Ten zaś odpowiedział: "Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca". Odparł mu: "Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże". Jeszcze inny rzekł: "Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu". Jezus mu odpowiedział: "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego".

Słuchaj

Rozważanie do Ewangelii w formie audio.

Czytaj

Rozważanie z:

Dom, w którym mieszkasz, i ten, do którego zmierzasz.

Czym jest dom? Co masz na myśli, mówiąc: „wracam do domu”? Czy to tylko budynek – willa, „prl-owski klocek” czy mieszkanie – własne albo wynajmowane? Gdzieś wracasz, gdzieś mieszkasz, ale czy to miejsce to naprawdę twój dom? Może nie odpowiadajmy od razu na to pytanie. „Lisy mają nory i ptaki podniebne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć” – mówi Jezus. Nora dzikiego zwierzęcia czy gniazdo ptaka to ich dom – miejsce, gdzie żyją, wychowują potomstwo. To oczywiście nie dom w ludzkim rozumieniu, ale jednak jakieś stałe miejsce na ziemi. Jezus mówi, że nawet tego nie ma: „nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. Jezus jest w drodze. Wybrał życie wędrowca, właśnie opuszcza Galileę, aby już do niej nie powrócić. Nie zobaczy rodzinnego domu – to podróż w jedną stronę. Celem jest Jerozolima, a ściślej ujmując: krzyż. Każdy z nas jest w drodze. Chcąc nie chcąc, na wieczność na ziemi nie zostaniemy. Może dożyjemy sędziwych lat, a może kres nadejdzie wcześniej, ale trzeba będzie opuścić ten świat – to, co doczesne. Na czas naszej ziemskiej wędrówki chcemy jednak mieć swoje miejsce, coś pewnego – to najczęściej nazywamy domem. Nie wiem, co odpowiedziałeś na początku. Dla większości dom to rodzina: życie małżeńskie, najpierw rodzice, później dzieci, wnuki. To miejsce, gdzie zjeżdża się cała rodzina. Póki są rodzice – dom rodzinny. A później? To już trudniejsze pytanie. Osoba mieszkająca samotnie – singiel, singielka, ktoś po rozwodzie czy wdowiec, wdowa – jest sama. Czy to miejsce to dom? Wiem, że poruszyłem trudny temat. Sam, gdy mówię: „jadę do domu”, myślę o tym rodzinnym – o rodzicach. Gdy wracam na parafię, mówię: „jadę do siebie” albo „na plebanię”, ale „do domu” jeszcze mi nie przyszło na myśl. W obecnym tempie nominacji pewnie przed pięćdziesiątką proboszczem nie zostanę. A jeśli Bóg da i biskup powierzy mi parafię – czy plebania stanie się moim domem? Nie wiem. Czy dom księży emerytów będzie moim domem? Przepraszam za tak osobiste wywody, ale myślę, że w takich rozmyślaniach nie jestem sam. Gdziekolwiek i w czymkolwiek widzisz swój dom – trzeba będzie go kiedyś zostawić. Jakkolwiek odpowiedziałeś na pierwsze pytanie, to wszystko przeminie. Dbaj o swój ziemski dom, kochaj swoich bliskich, ale pamiętaj też o domu w niebie, do którego dzień po dniu zmierzasz.

Oglądaj

Brak wideo dla tego rozważania.

Co dalej?