W dzisiejszym rozważaniu chciałem pójść w innym kierunku, ale zainspirowała mnie myśl z kazania księdza Adama, drugiego wikariusza w Ujściu. Tak, dla tych, którzy się zdziwią – księża też słuchają kazań. To było ciekawe. Nie przytoczę całego, ale jedną myśl, która stanowiła jego oś i główny wątek.
Przypowieść Jezusa ukazuje bogatego człowieka, który cierpi męki po śmierci, i żebraka Łazarza, który jest z Abrahamem – jako obraz nieba. I teraz główna myśl: „nie każdy biedny trafia do nieba i nie każdy bogaty trafia do piekła”. Upraszczając rozumienie tego tekstu, można by dojść do takiego wniosku – całkowicie błędnego.
Ksiądz Adam objaśniał dalej, że biedna osoba, pięknie określana w języku polskim jako „uboga”, czasami rzeczywiście jest „U Boga” – blisko Boga. Prawdą jest też, że bogactwo potrafi skutecznie zaślepiać i odciągać od Boga, prowadząc na drogę grzechu i zdeprawowania. Jednak to jest perspektywa wobec ludzi, którzy dają się ponieść tym sprzyjającym lub niesprzyjającym okolicznościom. Ostatecznie to każdy z nas kształtuje swój los, a raczej swoją odpowiedź na ten los.
Jakże często człowiek ubogi wcale nie jest „U Boga”, a wręcz przeciwnie – przeklina swoją niedolę i wszystkich wokół. Człowiek majętny natomiast może pozostać prawy, uczciwy i otwarty na potrzebujących. Zatem nic tu nie działa automatycznie.
Nie wiem, do której grupy ci bliżej – biednych czy bogatych. Dla Boga i dla twojego rozwoju duchowego status materialny jest jednak sprawą drugorzędną. Pytanie brzmi: jak odpowiadasz na swój los w chwilach prosperity i w chwilach niedoli – błogosławisz Boga czy Go przeklinasz?