Rozważanie do Ewangelii na 23 września 2025 (Łk 8,19-21).
23 września 2025 Wtorek św. Pio z Pietrelciny
Łk 8,19-21
Przyszli do Jezusa Jego matka i bracia, lecz nie mogli się dostać do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: „Twoja matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą”. Lecz On im odpowiedział: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.
Ilustracja
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI
AudioSłuchaj na stronie
Rozważanie do Ewangelii w formie audio.
Brak pliku audio dla tego rozważania.
Rozważanie
Wielu nadal ma miejsce w Kościele, choć go opuścili – może dzięki twojemu świadectwu wrócą.
Rozważanie z:
23 września 2025 · Łk 8,19-21
Jesteśmy świadkami, jak bliscy Jezusa – nawet Jego Matka – nie mogą się do Niego dostać. Wielki ścisk w pomieszczeniu, tłumy przed drzwiami skutecznie blokują wejście.
A dzisiaj? Czy trudno dostać się do Jezusa? Raczej już nie ma ścisku w kościołach ani tłumów blokujących wejście. Pamiętam, jak jeszcze niedawno mówiło się: „Trzeba wyjść trochę wcześniej do kościoła, aby było miejsce w ławkach”. Dziś natomiast można przyjść na ostatnią chwilę – miejsc do wyboru, do koloru. Sekularyzacja społeczeństwa w Polsce idzie pełną parą.
Od dawna noszę w sobie myśl: „Im bardziej w Polsce pustoszeją kościoły, tym mniej jest w nich miejsca”. Paradoks? Teoretycznie tak, ale coraz bardziej dostrzegam w tym prawdę. Ludzi coraz mniej, ławki puste, a jednak wielu nie przyjdzie – bo nie widzi tam miejsca dla siebie. Kościół jawi im się jako groteska, teatrzyk z dzieciństwa, skostniałość, ciasne horyzonty – to zniechęca, a czasem wręcz odstrasza. Niechęć wobec zmian, usztywnienie w schematach postępowania tworzą przepaść wobec nowych pokoleń. Nie chodzi tu o doktrynę czy dogmaty, lecz o formę. To, co w młodości danego proboszcza świetnie działało i przyciągało ludzi, dziś już nie przystaje do obecnych czasów. Ażeby to dostrzec, potrzeba otwartości umysłu.
I tu dochodzimy do sedna. Był taki kapłan – zakonnik, o. Pio, którego wspomnienie dziś obchodzimy. Modlił się, wierzył i – co najważniejsze – sprawił, że tłumy cisnęły się do kościoła. Spowiadał po kilkanaście godzin dziennie, a kolejki nie malały. Zawstydza mnie jego pobożność i gorliwość. Płonął Bożą miłością, prowadząc tysiące do nawrócenia. Kościół, w którym posługiwał, też mógłby z roku na rok pustoszeć, a działo się odwrotnie – liczba penitentów ciągle rosła.
Niech przykład św. o. Pio będzie dla nas zachętą do gorliwości. On nie oglądał się na czasy, lecz robił swoje – i ludzie przychodzili do Boga. Ewangelizuj, módl się i pracuj. Niech twoje apostolstwo – świeckie czy duchowne – sprawia, by ludzie spotykając ciebie zyskiwali przekonanie, że Jezus ich kocha.
Wielu nadal ma miejsce w Kościele, choć go opuścili – może dzięki twojemu świadectwu wrócą. Amen.