W dzisiejszym słowie zatrzymam się dosłownie na ostatnim wyrazie. Jest on pewnym kluczem do całości. Zastanawiałem się, gdzie leży sekret wymienionych jako ostatnich, tych, którym się udało wydać owoc.
Wcześniej skrótowo przechodziłem do analogii: „żyzna gleba” to „ludzie z sercem szlachetnym i dobrym” – i tu kończyłem. Oczywiste było dla mnie, że człowiek szlachetny i dobry wyda dobre owoce. Wciąż jednak czułem pewien niedosyt. Pozostali też mogli być „dobrymi ludźmi”, jak to wielu katolików siebie określa. Mieli zapewne dobre intencje, ale czegoś im zabrakło. Tu pojawia się słowo klucz: „wytrwałość”.
„Wydają owoc dzięki wytrwałości” – zatem nie tylko dzięki temu, kim są, ale dzięki temu, jak żyją. Biblia Tysiąclecia, Biblia Paulistów – Edycja Świętego Pawła i Biblia Ekumeniczna podają „wytrwałość”. Inne, starsze tłumaczenia – Biblia Warszawska, Biblia Gdańska i Biblia Jakuba Wujka – podają „cierpliwość”. Poszukałem i nowsze tłumaczenia są bliższe sensu tego słowa.
Ostatnie słowo to greckie hypomonē, czyli właśnie wytrwałość. Oznacza ono stałą postawę trwania przy czymś mimo trudności, a nie tylko cierpliwość. Tu chodzi o coś więcej, o wierne, ale i aktywne wytrzymywanie presji oraz prób. To stałość oznaczająca wytrzymałość w najróżniejszych okolicznościach.
Mamy to! Zatem kluczem sukcesu jest wytrwałość, ta codzienna, żmudna, czasem szara – monotonna. Nasz sarmacki duch lubi porywy, słomiany zapał, ale zwykła konsekwencja w czynach, w poglądach, w wierze to trochę zbyt pospolite – a to jednak najpewniejsza droga do nieba.
Bądź wytrwały w wierze, aby wydać plon stokrotny.