Rozważanie do Ewangelii na 19 września 2025 (Łk 8,1-3).
19 września 2025 Piątek XXIV tydzień zwykły
Łk 8,1-3
Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.
Ilustracja
*Ilustracja podglądowa, wygenerowana za pomocą AI
AudioSłuchaj na stronie
Rozważanie do Ewangelii w formie audio.
Brak pliku audio dla tego rozważania.
Rozważanie
Jak o sobie myślisz, tak postrzegają cię inni
Rozważanie z:
19 września 2025 · Łk 8,1-3
Początkowo, choć tekst Ewangelii jest krótki, trudno mi było wybrać jedno przesłanie. Teraz je dostrzegam, ale wymaga ono krótkiego wprowadzenia w kontekst życia kobiet w czasach Jezusa.
„Było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet (…) które im usługiwały ze swego mienia.” – dla nas może to nie brzmieć szczególnie, lecz w tamtej epoce było prawdziwą rewolucją! W judaizmie kobiety nie uczestniczyły w nauczaniu rabinicznym. Uczeń rabina musiał być mężczyzną, kobiety były z tego wyłączone, a w synagodze miały swoje oddzielne miejsce i nie odgrywały roli w oficjalnej liturgii. Tymczasem Jezus pozwalał im iść razem z Dwunastoma, a Ewangelista wymienia je jako równouprawnione uczennice.
Kolejny przełom: w starożytności majątkiem rodziny zarządzał mężczyzna. A tu Łukasz wyraźnie podkreśla, że to one same decydowały o rozdysponowaniu swego majątku i czyniły to publicznie. To musiał być kulturowy szok! Co więcej, nie ograniczały się do roli zaplecza finansowego – ich imiona zostały zapisane, bo realnie współtworzyły misję Jezusa. Kobieta, która z własnej woli przyłączała się do wędrownego rabina, z pewnością budziła zdziwienie i kontrowersje.
A dzisiaj? Nie będę analizował roli kobiet w całym Kościele powszechnym – zatrzymam się na własnym podwórku. Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy widzę, jak niektórzy proboszczowie (ale też młodsi księża) podchodzą do kobiet w parafii. Najczęściej czysto utylitarystycznie. Zbliża się odpust – „pani pomoże w kuchni”. Trzeba przygotować teren wokół kościoła – „proszę pograbić i podlać kwiaty”. Spotkanie ministrantów – „niech mamy upieką ciasta”. Oczywiście, ktoś to musi zrobić – tego nie neguję. Chodzi mi o pewien styl: ksiądz patrzy na kobietę i od razu myśli, do czego się przyda.
Ilu księży zaprosiło kobietę: „przyjdź na Krąg Biblijny”, „włącz się w Akcję Katolicką”, „dołącz do Klubu Inteligencji Katolickiej”? Niestety, to rzadkość.
Trochę narzekam na kolegów po fachu, ale jest i druga strona medalu. Często to same kobiety sprowadzają siebie do roli służebnych. Spotykam kobiety zaangażowane, oczytane, z którymi można dyskutować na wiele tematów. Jednak większość zadowala się myślą: „proboszczu, ja mogę coś zrobić, pomóc, ale gdzie mi tam rozwijać się i uczyć na stare lata”. W ten sposób same utwierdzają księży w przekonaniu, że niczego więcej od nich nie trzeba oczekiwać.
Teraz puenta. „Jak o sobie myślisz, tak postrzegają cię inni.” – od tej myśli zacząłem. Na przykładzie wielu kobiet (nie chodzi mi o żadną konkretną osobę, bo to zachowanie bardzo typowe) widzimy, jak same pokazują proboszczom, w jaki sposób mają je postrzegać.
Ale to nie dotyczy tylko parafii. Zostawiając już temat kościelny – zobacz, jak często sama siebie przedstawiasz innym tak, a nie inaczej. A potem dziwisz się, że właśnie tak cię postrzegają i tak cię traktują.
Dlatego odkrywaj na modlitwie przed Bogiem swoje zdolności, aspiracje, swoją wartość. Jak sama będziesz o sobie myślała, tak też będą cię postrzegać inni. Jak będziesz o sobie myślał, tak też będą cię postrzegać inni.