Mamy jesień – za chwilę ruszy sezon grzybobrania. Kilka dni temu w wielkopolskich lasach pojawił się wysyp sów, czyli czubajki kani. Leśnicy mówią, że to dobry zwiastun, przedsmak tego, co nas czeka. Jeśli jeszcze przez kilka dni popada, jest szansa na pierwsze zbiory. Wielu z nas wyruszy wtedy do lasu.
Zaledwie dwa dni temu czytałem o starszym małżeństwie, które zmarło po spożyciu grzybów. Pan nazbierał „ładnych, białych” na skraju lasu – tak przekazali sąsiedzi. Był szczęśliwy, a już następnego dnia nie żył.
Doświadczeni grzybiarze wiedzą, jak odróżnić gatunki jadalne od trujących. Nowicjusze wspierają się aplikacjami i dzięki temu są ostrożniejsi. Mimo to co roku dochodzi do zatruć – lżejszych i ciężkich, a czasem także śmiertelnych.
„Dobre drzewo wydaje dobry owoc, a złe – zły” – mówi Jezus. Dobry grzyb jest smaczny i pożywny, natomiast zły szkodzi zdrowiu, a bywa, że odbiera życie. Niby to oczywiste. A jednak co roku ludzie się mylą, źle rozpoznając jadalne i trujące gatunki – a konsekwencje bywają tragiczne.
Jezus dodaje: „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło”. Jakże wspaniale byłoby móc tak łatwo odróżniać jednych ludzi od drugich.
To jednak nie zawsze proste. Tak jak zdarzają się pomyłki przy zbieraniu grzybów, tak i przy ocenie człowieka możemy się pomylić.
Obejrzyj znaleziony grzyb kilka razy: gdy go zrywasz, gdy wyjmujesz z koszyka i gdy obierasz. Upewnij się, że naprawdę jest jadalny – inaczej możesz przypłacić to zdrowiem lub życiem. Podobnie przyglądaj się człowiekowi – zwracaj uwagę, co wypływa z jego serca. Pierwsze wrażenie potrafi zmylić. Spójrz raz, drugi i trzeci – w przeciwnym razie możesz przypłacić to zdrowiem albo zatrutym życiem.