Win-win. Może słyszeliśmy o takim sposobie rozwiązywania konfliktów, gdzie nie patrzymy na to, kto zwycięży, ale chodzi o to, żeby było dwóch zwycięzców. Win-win. Obydwoje zwyciężamy. Szukamy jakiegoś porozumienia, które pozwoli nam odczuć, że obydwoje coś zyskaliśmy. Bo inaczej w konflikcie dwie strony cały czas tracą. Cały czas są stratne, cały czas jest jakiś problem. Dzisiaj jest takie dążenie właśnie do win-win, żeby zwrócić uwagę na to wspólne zwycięstwo.
Zobaczmy, mamy fragment Ewangelii o upomnieniu brata. Dzisiaj chciałbym się odnieść do świętego Jana Chryzostoma. On mówi: upomnienie ma służyć odzyskaniu brata, a nie jego ukaraniu.
„Jezus nie powiedział: «Otrzymałeś wystarczającą zemstę», lecz mówi: «Pozyskałeś swego brata»”.1
To jest najważniejsze. Jezus mówi: „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata”. Zobaczmy, to jest cel tego upomnienia. Bo często w naszej zwykłej, ludzkiej logice jest właśnie coś takiego, żeby drugiemu dopiec, udowodnić: ja mu pokażę, miałem rację, a niech się przyzna, niech się płaszczy przede mną. Niektórzy lubią, jak drugi musi przepraszać, pokazywać ukorzenie i wtedy: „A, jesteśmy szczęśliwi, wygrałem”.
Tutaj Jan Chryzostom pokazuje, że nie chodzi o jakąś osobistą satysfakcję, nie chodzi, nie daj Boże, o zemstę, nie chodzi o to, żeby wygrać spór, ale o to, żeby obydwoje byli zwycięzcami, bo dopóki trwa stan niezgody, obydwoje ponoszą stratę. Cały czas jest jakaś kłótnia, konflikt, dzieją się złe rzeczy.
Pewnie nieraz byliśmy w jakimś konflikcie z kimś innym i widzimy, że on niestety później zaczyna się rozrastać, bo dochodzą do tego jakieś inne sprawy, dochodzi często wciąganie innych ludzi w konflikty wewnętrzne między dwoma osobami. Zresztą kilka dni temu nagrywałem tutaj takie rozważanie, gdzie ludzie są skonfliktowani między sobą. Ja tu wróciłem z wakacji, a tu próbują mnie właśnie w to wciągać. Tak to działa.
Czyli zobaczmy, ta logika dzisiejszego upomnienia brata to jest właśnie win-win. Tylko tu zaznaczam: nie w takiej całkowicie współczesnej logice, bo dzisiaj często to win-win oznacza: dobrze, obydwoje zwyciężycie, ale poszukajcie jakiegoś wspólnego mianownika, czegoś pośrodku. Wtedy można relatywizować prawdę.
A tu nie chodzi o relatywizowanie prawdy, o uznanie, że gdzieś prawda jest pośrodku, jest nieważna. Nie. On uzna swoją winę, mam upomnieć swojego brata. Czyli dobrze, był ten grzech, ja wybaczam, on się poprawia i jesteśmy obydwoje zwycięzcami. Dzięki temu pozyskałem swojego brata.
Pamiętajmy w naszym upominaniu, żeby to był ten cel nadrzędny: nie udowadnianie swoich racji, ale pozyskanie swego brata i budowanie wspólnoty.
1 Św. Jan Chryzostom, Homilia 60 na Ewangelię według św. Mateusza, komentarz do Mt 18,15. Tekst źródłowy. ↩